You are unique Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 




Poprzedni temat «» Następny temat
Skryty staw
Autor Wiadomość
Ola 


Imię: Aleksandra
Nazwisko: Mróz
Wiek: 21
Kierunek: Grafika komputerowa
Moc: Magnetokineza
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/94.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/95.htm
Ekwipunek: Staw: Scyzoryk, telefon, rękawiczki, cukierek, klucze - kieszenie kurtki. Rzemyk z metalową zawieszką płatkiem śniegu na szyi. Na prawym nadgarstku rzemyk z miniaturowym składanym nożykiem. Lewy nadgarstek - więcej bransoletek.
Ubiór: Staw: Czarna, długa kurtka zimowa. Ciemno brązowe, skórzane, sznurowane buty do połowy łydki. Błękitna chusta. Czarna bluza, jasne dżinsy. Włosy rozpuszczone. Bandaże na przedramionach. Pokój: Piżama
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Zajęta
Status: Singielka
Dołączyła: 23 Kwi 2017
Posty: 105
Wysłany: 2018-01-07, 16:35   

Zniknięcie postaci nie zaskoczyło Mróz, czego niestety nie można powiedzieć o jego pojawieniu się tuż za nią. Dziewczyna natychmiast się spięła, gdy ten tylko dotknął jej policzka. Był zdecydowanie za blisko. Nie wiedziała jak odpowiedzieć na pytanie, które padło tuż przy jej uchu. Nawet, jeśli chciałaby, nieznajomy już zniknął.
Mróz trochę się rozluźniła, mimo ze wiedziała, iż postać może pojawić się tuż przy niej w każdej chwili i zrobić co tylko chciał. Na samą myśl o tym Aleksandrę przeszedł dreszcz, ale cóż, nic z tym nie mogła zrobić. Z rozmyślań wyrwało ją dziwne uczucie, ciężar na lewej ręce. Dziewczyna od razu domyśliła się co to znaczy i przez chwilę bała się spojrzeć w dół. Jednak to zrobiła, a jej podejrzenia się sprawdziły. Kolejny łańcuch, kolejna rzecz z którą nic nie mogła zrobić.
Ciszę wokół przerwała muzyka, która sprawiła, że Mróz natychmiast uniosła głowę. Jej oczom ukazały się kolejne manekiny tym razem tańczyły, a wśród nich już znana dziewczynie para. Znów starsi niż na poprzedniej wizji, ale już nie tak mocno. Dziewczyna patrzyła na ich uśmiechnięte twarze, czując jak do oczu cisną jej się łzy. Tańcząca para, chcąc nie chcąc, przywoła wspomnienia, które z upływem czasu zaczęły przynosić ból. Pojawiła się kolejna scena. Mróz patrzyła a poczynania dwójki w ciszy, nadal z przeczuciem, że to źle się skończy. Długo czekać nie musiała na potwierdzenia swojego przeczucia. Jakaś starsza kobieta wbiła im do sypialni i zaczęła wrzeszczeć. Mróz obserwowała cała scenkę z pewną rezygnacją w spojrzeniu. Czy była zaskoczona tym, że kobieta uderzyła chłopaka w twarz? Nie, nie była. Było jej tylko szkoda, że ten nie ma na tyle odwagi by się jej postawić.
Wszystko zniknęło w gęstym dymie, a na ich miejscu pojawił się nie kto inny jak nieznajomy. Znów zadał pytanie, tyle że tym razem dziewczyna nie odpowiedziała od razu.
Ile jest w stanie poświęcić dla osoby bliską jej sercu? Czyli dla kogo? Dla rodziny, Ady, czy też… Czy też dla Niego?
Co bym poświęciła dla Niego?
Przymknęła oczy i delikatnie się uśmiechnęła.
- Nic - Spojrzała na bezimiennego lodowatymi tęczówkami i zaśmiała się smutno, pozwalając łzom skapywać z jej policzków.
_________________
Prowadź mnie losie tam,
dokąd iść trzeba,
bo tam gdzie nie trzeba,
to ja sama wlezę.
 
 
   Podziel się na:     
Rafał 
Administrator


Imię: Rafał
Nazwisko: Kowalski
Wiek: 21 lat
Kierunek: Kryminologia
Moc: Kontrola nad Ciemną energią
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/85.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/90.htm
Ekwipunek: Słuchawki, telefon, torba przwieszana przez ramię, klucze do mieszkania, portfel, brudnopis i dwa długopisy, składany scyzoryk.
Ubiór: Ciemne spodnie z srebrnym łańcuszkiem przy prawej kieszeni, czarna koszulka z krótkim rękawem i nadrukiem przedstawiającym ghula, skórzana kurtka z ćwiekami oraz brązowe buty sportowe.
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Wolny
Status: Singiel
Wiek: 21
Dołączył: 13 Kwi 2017
Posty: 214
Wysłany: 2018-01-08, 16:38   

Po odpowiedzi dziewczyny na swoje pytanie nieznajomy przyglądał się jej bez słowa i badał jej zachowanie. Po ponad minucie trwania w ciszy spojrzał w bok i ruszył przed siebie w kierunku Aleksandry, lecz po kilku krokach zniknął w obłoku pary. W ciągu sekundy wyłonił się zza pleców Oli i był dosłownie na wyciągnięcie dłoni. Oboje mogli bez problemu dosięgnąć, jednak przybysz jedynie stanął kilka kroków przed Olą zwrócony do niej plecami. Stał tak zaledwie chwilę, aż odwrócił się do niej i najzwyczajniej na świecie delikatnie otarł jej łzy wierzchem dłoni. Aleksandra mogła doskonale usłyszeć jego spokojny oddech spod upiornej maski. Płomyki wpatrywały się w jej twarz, zaś owinięta w bandaże dłoń czule wędrowała po jej policzku.
- Rodzina i przyjaciele stoją nam na drodze do osiągnięcia naszego celu, ale tak naprawdę naszą prawdziwą słabością są osoby najbliżej naszego serca. Dobre czy to złe wspomnienie wypala się w naszym umyśle i dręczy nas nieprzerwanie. - Oznajmił tonem, jakby nauczyciel pouczał krnąbrnego ucznia
Po wszystkim cofnął swą dłoń, odwrócił się i stawiając kolejne kroki, jego ciało powoli znikało w płomieniach, aż całkiem rozmyło się w słupie ognia, które przeobraziło się w drobne ognisko. Płonęło sobie spokojnie jakieś dziesięć kroków od Aleksandry i nie miało zamiar przestać. Dopiero po chwili dziewczyna mogła dostrzec sylwetkę siedzącą przy nim. Był to ten sam upiór wędrujący na nieznajomym niczym cień. Uniósł swe spojrzenie z ogniska na twarz Oli, po czym ospale podniósł swą dłoń i palcem wskazał na swoją szyję. W tym momencie Aleksandra mogła zdać sobie sprawę, że coś ciężkiego i niewygodnego otacza jej szyję i tym samym ogranicza ruchy jej głowy. Było to nic innego jak stalowa obroża, którą dawniej zakładano więźniom. Dokładnie jak w przypadku łańcuchów na jej rękach nie dało się jej w żaden sposób ściągnąć. Niespodziewanie zerwał się lodowaty wiatr, który zgasił ognisko, a wraz z nim zniknął siedzący przy nim upiór. W jego miejsce pojawiła się kolejna sceneria. Tym razem była to boczna uliczka między wysokimi budynkami. Już dobrze wszystkim znana para szła przed siebie, trzymając się za ręce, śmiejąc się i rozmawiając ze sobą. Wyglądali niczym typowa para, która wraca właśnie z udanej randki. Jednak wszystko co dobre musi się w końcu skończyć. W mgnieniu oka zostali otoczeni przez grupę siedmiu mężczyzn, którzy swym wyglądem nie zachęcali do poznania. Odór alkoholu w powietrzu był na tyle wyraźny, że Ola mogła go spokojnie poczuć, choć stała dobre kilkanaście metrów od całego zdarzenia. Z głupkowatymi uśmiechami na twarzach zaczęli zaczepiać dziewczynę, nie przejmując się wcale obecnością chłopaka przy jej boku. Głupie słówka, nieudolne komplementy na temat jej urody oraz zbereźne propozycje przyprawiały dziewczynę o mdłości na samą myśl. W końcu przerwał im chłopak, zasłaniając blondwłosą towarzyszkę swym ciałem. Jego zachowanie nie spodobało się grupce mężczyzn. Jeden z nich zbliżył się do chłopaka, po czym z całej siły uderzył go w brzuch, aż ten zgiął się w pół. Nie czekając na żadną reakcję wyprowadził kolejny cios w tył głowy chłopaka, który padł na ziemię. Wręcz natychmiast wskoczyło na niego dwóch drabów i nie pozwalało mu wstać. Reszta już bez żadnych zahamować zaczęło obmacywać dziewczynę po jej tali, szyi, udach oraz piersiach. Próbowała uciekać i krzyczeć, ale szybko zaprzestała, kiedy jeden z mężczyzn uderzył ją w twarz i zagroził jej śmiercią. Zbyt bała się, aby dłużej się im sprzeciwiać. Z łzami wielkości ziarenek grochu spływającymi po jej policzkach stała w bezruchu i pozwalała działać swym oprawcom. Chłopak, widząc to wszystko, bez przerwy starał się pomóc dziewczynie, ale dwójka siedzących na nim mężczyzn starannie mu to uniemożliwiała. Gdy jeden z napastników rozerwał koszulkę oraz stanik dziewczyny, a następnie zatopił swoją zapijaczoną twarz w jej biust, coś w chłopaku pękło. Zamarł w bez ruchu i trwał tak dłuższą chwilę. Niespodziewanie źrenice jego lewego oka zaczęły połyskiwać granatowym światłem, a sekundę później ziemia zatrzęsła się pod wpływem dziwnego impulsu. Napastnicy zdziwieni tajemniczym zjawiskiem rozejrzeli się wkoło. Wtem kolejny raz nadszedł impuls, lecz tym razem wzbił wszystkich mężczyzn w powietrze, jakby zasady grawitacji przestały ich obowiązywać. Chłopak powoli podniósł się z niemi i spojrzał na grupę napastników z żądzą mordu wypisaną na jego twarzy. Jednak nie to wystraszyło mężczyzn, a płonące granatowym płomieniem lewe oko. Chłopak nagle tak głośno krzyknął, że okna w najbliższej okolicy posypały się na kawałki, zaś podłoże i tynk na ścianach budynków popękał w kilku miejscach. Kruczowłosy uniósł swoją dłoń w kierunku lewitujących mężczyzn, po czym zacisnął dłoń w pięść, a z ciałami całej siódemki zaczęły dziać się przerażające rzeczy. Jednym wykręciło kończyny w druga stronę, innym połamało kręgosłup niczym suche gałązki, zaś ostatniemu, który miał czelność sprofanować ciało dziewczyny, powoli łamały się palce u rąk i nóg jeden po drugim, a na koniec jego głowa zrobiła obrót o 720 stopni. Gdy wszyscy byli już martwi, ciała bezwładnie uderzyły o ziemię, zaś chłopak podszedł do przerażonej towarzyszki. Ta bez słowa wpatrywała się w jego twarz, gdy wyciągnął do niej swoją dłoń. Płomień w oku chłopaka powoli przygasł, jednak jego tęczówka nadal lśniła granatowym blaskiem. Nie odważyła się chwycić go za dłoń. Wraz odepchnięciem jego ręki obraz zniknął.
/MG
 
   Podziel się na:     
Ola 


Imię: Aleksandra
Nazwisko: Mróz
Wiek: 21
Kierunek: Grafika komputerowa
Moc: Magnetokineza
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/94.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/95.htm
Ekwipunek: Staw: Scyzoryk, telefon, rękawiczki, cukierek, klucze - kieszenie kurtki. Rzemyk z metalową zawieszką płatkiem śniegu na szyi. Na prawym nadgarstku rzemyk z miniaturowym składanym nożykiem. Lewy nadgarstek - więcej bransoletek.
Ubiór: Staw: Czarna, długa kurtka zimowa. Ciemno brązowe, skórzane, sznurowane buty do połowy łydki. Błękitna chusta. Czarna bluza, jasne dżinsy. Włosy rozpuszczone. Bandaże na przedramionach. Pokój: Piżama
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Zajęta
Status: Singielka
Dołączyła: 23 Kwi 2017
Posty: 105
Wysłany: 2018-01-09, 21:22   

Cisza, jaka zapadła po odpowiedzi Mróz, dłużyła się dziewczynie nieznośnie. Czuła spojrzenie nieznajomego i bała się jego reakcji. Większość osób na tym świecie jednak podałoby inną odpowiedź niż ona, a przynajmniej tak jej się wydawało. Aleksandra nie ruszyła się, gdy bezimienny zaczął do niej podchodzić. Jego zniknięcie jej nie zaskoczyło, ani nie przestraszyła się już tak bardzo, gdy wyszedł zza niej. Ciągała cicho nosem, przestając już płakać. Nie cofnęła się, gdy postać otarła jej łzy, jedynie trochę się spięła. W ciszy wysłuchała jego słów, ale nie opowiedziała na nie. Patrzyła jak bezimienny się oddala i znika w swoich granatowych płomieniach, po których pozostało niewielkie ognisko. Chwilę zajęło, aby dziewczyna zauważyła siedzącego przy nim upiora. Mróz śledziła wzrokiem jego rękę, aż poczuła coś niewygodnego i ciężkiego wokół szyi. Oddech jej od razu przyśpieszył, a dłonie uniosły aby sprawdzić co to jest. Nie było to nic innego jak stalowa obroża. Spuściła przerażone spojrzenie i starała się jakoś uspokoić. Czuła jakby się dusiła. Zamknęła oczy.
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego znów wpakowałam się w jakieś bagno? Dlaczego?! Zimny powiew wiatru pomógł jej choć trochę ochłonąć. Teraz nic z tym nie zrobisz, musisz ochłonąć, aby móc w miarę normalnie myśleć. Tylko żeby to było takie łatwe…
Otworzyła powoli lodowate oczy. Nie było już ogniska, czy postaci. Z zdarzeń z przed chwili pozostała jedynie ta przeklęta obroża na jej szyi. Teraz Aleksandra znów widziała dójkę z wcześniejszych scen. Wyglądali na szczęśliwych, jednak jak zawsze nie trwało to długo. Mróz poczuła odrażający swąd alkoholu i grupkę mężczyzn, która otoczyła parę. Wyglądało na to, że szykowały się poważne kłopoty. Mróz nie zdziwił brak powodzenia heroicznej postawy chłopaka, nie miał szans z tymi kolesiami. Aleksandra przygryzła wargę , widząc co te oprych czynią z blondynką. Czy tam naprawdę prócz nich nie było nikogo? Ani jednej osoby, która by to zauważyła i zadzwoniła po policje?
- Nie… -powiedziała cicho, widząc dalsze poczynania pijaków. Zacisnęła ręce w pięści, wbijając paznokcie w skórę. Wiedziała, ze ona nie ma kompletnie wpływu na sytuację, była tylko biernym obserwatorem tych scen.
Coś dziwnego zaczęło dziać się z chłopakiem. Mróz skupiła na nim wzrok. Po chwili była równie zdezorientowana, co ci pijani mężczyźni. Patrzyła, jak niewidzialna siła wzbija napastników w powietrze, czuła, że to sprawka tego chłopaka. Zerknęła na niego, żądza mordu wypisana na jego twarzy nie wróżyła nic dobrego, a już na pewno nie dla tych pijaków. Mróz syknęła cicho widząc makabryczne przedstawienie. Mężczyźni zapłacili wysoką cenę za swój wybryk. Aleksandra nawet poczuła się deczko źle, że w jej spojrzeniu było aż zbyt dobrze widać fascynację mocą chłopaka, ale cóż, bywa. Wszyscy napastnicy padli na ziemię martwi, a chłopak podszedł do swojej towarzyszki. Mróz przygryzła wargę. Reakcja dziewczyny nie była za dużym zaskoczeniem. Właśnie na jej oczach siódemka facetów została zamordowana w niezbyt przyjemny i dodatkowo nadnaturalny sposób. Miała powód, aby zacząć się bać chłopaka, mimo że ją uratował. Ludzie od zawsze bali się tego, czego nie znali.
Obraz znikł, a Aleksandra uświadomiła sobie pewien fakt. Płomień w oku chłopaka, miał ten sam kolor, co płomienie nieznajomego. To nie mógł być przypadek, Mróz przecież w nie nie wierzyła. Te połączenie musiało coś znaczyć, a dziewczyna już nawet podejrzewała co.
_________________
Prowadź mnie losie tam,
dokąd iść trzeba,
bo tam gdzie nie trzeba,
to ja sama wlezę.
 
 
   Podziel się na:     
Rafał 
Administrator


Imię: Rafał
Nazwisko: Kowalski
Wiek: 21 lat
Kierunek: Kryminologia
Moc: Kontrola nad Ciemną energią
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/85.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/90.htm
Ekwipunek: Słuchawki, telefon, torba przwieszana przez ramię, klucze do mieszkania, portfel, brudnopis i dwa długopisy, składany scyzoryk.
Ubiór: Ciemne spodnie z srebrnym łańcuszkiem przy prawej kieszeni, czarna koszulka z krótkim rękawem i nadrukiem przedstawiającym ghula, skórzana kurtka z ćwiekami oraz brązowe buty sportowe.
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Wolny
Status: Singiel
Wiek: 21
Dołączył: 13 Kwi 2017
Posty: 214
Wysłany: 2018-01-12, 14:14   

Nieznajomy nie miał zamiaru już dłużej bawić się w wykreowaną przez siebie szopkę. Pokazał Aleksandrze wszystko, na czym mu zależało i przyszła pora na danie główne całego ich spotkania. Skończyła się zabawa i przeszedł do bezpośredniego ataku. Na horyzoncie zaczęło migotać granatowe światełko, które powoli zbliżało się w kierunku Aleksandry. Z czasem okazało się ono lewitującym w powietrzu niewielkim płomykiem. Nim bliżej znajdowało się dziewczyny, tym bardziej płomyk rósł i przybierał ludzką sylwetkę. Gdy dzieliło ich dokładnie dwadzieścia kroków, płomień, posiadając już w pełni humanoidalna formę, zatrzymał się i mogłoby się wydawać, że przyglądał się Aleksandrze. Postać niespodziewanie spojrzała w swoją prawą stronę i rozległ się głos nieznajomego.
- Człowiek cokolwiek by nie uczynił oraz ile by się nie starał, świat zawsze jest przeciw niemu. Nie żyjemy w bajce, którą rodzice opowiadają na dobranoc.
Zaraz po tych słowach ogień zaczął znikać, odsłaniając ukrywaną pod nim osobę. Oczywiście był to tajemniczy przybysz, którego spotkała Aleksandra, jednak teraz wyglądał całkiem inaczej niż do tej pory. Dotychczasowy nietypowy strój zastąpił kruczoczarny, skórzany płaszcz do połowy łydek, postawionym na sztywno kołnierzem i podwiniętymi rękawami do łokci, ciemnoszara koszula, w tym samym kolorze co płaszcz skórzane spodnie ze srebrnym łańcuszkiem przy pasie po prawej stronie, wiązane buty pod kolano oraz stalowymi czubkami, zaś na dłoniach nosił szarawe rękawiczki bez palców. Chociaż nieznajomy postanowił się pokazać w bardziej ludzkim ubiorze, nie rozstał się z maską w kształcie głowy kruka, która teraz zasłaniała tylko górną połowę jego twarzy, zaś starannie przystrzyżone włosy z drobną grzywką opadającą na lewe oko w kruczoczarnym odcieniu były pozostawione same sobie, aby wiatr mógł nimi spokojnie manipulować. Dopiero teraz Aleksandra mogła zdać sobie sprawę, że choć widziała go bez maski w ukazywanych przez niego wspomnieniach, nie potrafiła dokładnie określić szczegółów jego twarzy. Widziała jego oczy, ale nie potrafiła sobie przypomnieć, jakiego były koloru. Była to zapewne jego kolejna sztuczka, która teraz pozostawała bez większego znaczenia. Gdy mężczyzna spojrzał w kierunku Oli swymi połyskującymi na granatowo oczami, mógł rzucić się jej w oczy pewien drobny szczegół, którym były tatuaże na jego ciele. Dwa znajdujące się na jego rękach od nadgarstków po łokcie oraz jeden na szyi. Wszystkie przedstawiały dokładnie to samo, a mianowicie łańcuchy owijające się wokół jego ciała. Uśmiechnął się zadziornie do dziewczyny, po czym nie obawiając się żadnego ataku z jej strony, zbliżył się na dystans wyprostowanego przed sobą ramienia. Zmierzył jej twarz z bliska, a następnie delikatnie pogładził Aleksandrę po lewym policzku.
- Staramy się z całych sił dla bliskich naszych serc osób, ale oni tego nie potrafią docenić i znikają bez wieści z naszych żyć. Dobrze o tym wierz, prawda Ptaszyno. - Wyszeptał te słowa wprost do jej ucha, a po krótkiej przerwie spytał - Ile jesteś gotowa porzucić i poświęcić, aby osiągnąć swój cel?
Nie ruszając się ze swojego miejsca choćby o krok, wpatrywał się wprost w oczy dziewczyny i oczekiwał jej odpowiedzi na zadane przez niego pytanie.
/MG
 
   Podziel się na:     
Ola 


Imię: Aleksandra
Nazwisko: Mróz
Wiek: 21
Kierunek: Grafika komputerowa
Moc: Magnetokineza
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/94.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/95.htm
Ekwipunek: Staw: Scyzoryk, telefon, rękawiczki, cukierek, klucze - kieszenie kurtki. Rzemyk z metalową zawieszką płatkiem śniegu na szyi. Na prawym nadgarstku rzemyk z miniaturowym składanym nożykiem. Lewy nadgarstek - więcej bransoletek.
Ubiór: Staw: Czarna, długa kurtka zimowa. Ciemno brązowe, skórzane, sznurowane buty do połowy łydki. Błękitna chusta. Czarna bluza, jasne dżinsy. Włosy rozpuszczone. Bandaże na przedramionach. Pokój: Piżama
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Zajęta
Status: Singielka
Dołączyła: 23 Kwi 2017
Posty: 105
Wysłany: 2018-01-14, 22:40   

Płomyk się zbliżał, a dziewczyna patrzyła na niego, z głową lekko przekrzywioną na bok. Ten zaczął powoli przybierać ludzką postać, aż stanął niedaleko niej. Rozległ się znajomy głos, znów mówiąc coś oczywistego dla Mróz. Przecież nie była małym dzieckiem, czy też pieprzonym optymistą, wbrew opiniom niektórych osób. Po słowach ogień zaczął znikać ukazują nieznajomego. Jednak tym razem wyglądał inaczej, bardziej ludzko. Pozostała maska, zasłaniając tym razem jedynie pół jego twarzy.
Teorie Mróz się sprawdziły, był to ten sam chłopak, co w tamtych scenach. Tyle, że dziewczyna zdała sobie sprawę, iż nie może dokładnie opisać twarzy tego chłopaka, mimo że ją widziała. Nie podobały jej się takie sztuczki. Tak samo jak łańcuch na jej ciele, czy to że, znajdowała się w tej pustce. Ale na brak atrakcji jednak narzekać nie mogła, nie codziennie takie akcje się zdążają, nawet takiemu magnesowi na kłopoty jak ona.
Zadziorny uśmiech mężczyzny jakoś nie budził pozytywnych myśli w głowie dziewczyny, czy też zmniejszający się między nimi dystans. Mróz najchętniej zaczęłaby się cofać, czy złapała za scyzoryk, jednak obawiała się, że to jedynie pogorszy jej sytuację.O co mu chodzi w tym wszystkim?! Czemu znów do cholery dotyka mojego policzka! Na jej ustach pojawił się cień niezadowolonego grymasu. Chciała już wiedzieć, co się tu dzieje i jaki ma to cel. Gdy nieznajomy szepnął tuż przy jej uch, ręka dziewczyny odruchowo skierowała się w kierunku kieszeni, lecz Mróz w porę ją zatrzymała. Bała się sięgać po scyzoryk, nie tylko dlatego, że to mogłoby sprowokować mężczyznę, bardziej obawiała się, że go tam nie ma. Nie zdziwiłoby to jej, jednak wiedziała, że mimo wszystko wywołało by tu w jej głowie panikę. Dlatego wolała głupio wierzyć, że on tam jest. Skupiła się na słowach nieznajomego. Chociaż żałowała, tego co usłyszała. Nienawidziła, gdy ktoś manipulował jej emocjami, a szczególnie poruszając tą konkretną kwestię, która silnie działa na dziewczynę, o czym można było już się przekonać. Zacisnęła mocniej szczękę, nie pozwalając sobie na kolejny niekontrolowany wybuch. Nie miała pojęcia, ile on o tym wiedziała, nawet nie chciała wiedzieć, chciała jedynie, aby przestał poruszać tematy, o których ona wolała zapomnieć, a szczególnie ten jeden konkretny temat. Ostatnio on zbyt często do niej wracał, co bardzo niepokoiło dziewczynę. Cóż, wszystko nad czym pracowała przez ostanie dwa lata musiało się w końcu rozwalić, a jakże by inaczej!
Mimo wszystko ucieszyła się, słysząc znów głos postaci, a jeszcze bardziej dlatego, że nie było to pytanie niezwiązane z tamtym tematem. Pozwoliło to jej skierować myśli na inny tor, zanim ponownie zacznie się nakręcać. Pytanie, podobnie jak poprzednie, nie było dla niej zbyt łatwe, ale na pewno nie tak emocjonalne jak wcześniej.
- Wystarczająco wiele, aby mnie to przerażało – powiedziała kierując spojrzenie w płomyki błyszczące w oczodołach jego maski.
_________________
Prowadź mnie losie tam,
dokąd iść trzeba,
bo tam gdzie nie trzeba,
to ja sama wlezę.
  
 
 
   Podziel się na:     
Rafał 
Administrator


Imię: Rafał
Nazwisko: Kowalski
Wiek: 21 lat
Kierunek: Kryminologia
Moc: Kontrola nad Ciemną energią
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/85.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/90.htm
Ekwipunek: Słuchawki, telefon, torba przwieszana przez ramię, klucze do mieszkania, portfel, brudnopis i dwa długopisy, składany scyzoryk.
Ubiór: Ciemne spodnie z srebrnym łańcuszkiem przy prawej kieszeni, czarna koszulka z krótkim rękawem i nadrukiem przedstawiającym ghula, skórzana kurtka z ćwiekami oraz brązowe buty sportowe.
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Wolny
Status: Singiel
Wiek: 21
Dołączył: 13 Kwi 2017
Posty: 214
Wysłany: 2018-01-15, 01:54   

Wszelkie reakcje i zachowania Aleksandry sprawiały mu ogromną radość. Drobny grymas na jej twarzy, czy choćby powstrzymany w ostatniej chwili ruch w kierunku schowanego scyzoryka tylko go bardziej nakręcał. Zabawa nad swoją ofiarą była jego ulubionym zajęciem. Co do pytania, czy w kieszeni dziewczyny nadal chowała się broń, niech pozostanie jeszcze chwilę niewiadomą. Oczywistym było, że nieznajomy dobrze zdawał sobie sprawę z istnienia scyzoryka. Przecież znajdowali się w jego domenie i to on miał tu pełną kontrolę sytuacji. Przecież nie mógł sobie pozwolić, aby jego ofiara zaskoczyła go w najmniej dogodnym momencie. To czy pozwolił zachować ową broń, jest już jego słodką tajemnicą. Uwielbiał bawić się takimi drobnostkami i wywoływać niepewność u swych towarzyszy zabawy. W całym jego szaleństwie była pewna metoda i ukryty plan, który powoli realizował. Słysząc odpowiedź Aleksandry na jego pytanie, uśmiech na jego ustach znacząco się poszerzył. Przyszedł wreszcie czas na rozpoczęcie drugiego aktu jego przedstawienia, przy którym lekkie poruszenie niewygodnego tematu dla Oli, będzie zaledwie początkiem. Prawdziwa zabawa dopiero się zaczyna, co doskonale odzwierciedlał szeroki uśmiech nieznajomego. Przejechał delikatnie kciukiem prawej dłoni po dolnej wardze Aleksandry, jakby się z nią droczył i sprawdzał, czy pęknie i spróbuje go ugryźć, co oczywiście zakończyłoby się niepowodzeniem. Był najzwyczajniej ciekawy, czy uda mu się złamać dziewczynę takimi drobnostkami. Zabrał swą dłoń z ciała dziewczyny i kolejny raz nachylił się, aby wyszeptać zadziornym tonem głosu wprost do jej ucha.
- Rozmowa z tobą sprawia mi sporo przyjemności, Ptaszyno. Mam tylko nadzieję, że zapewniam tobie lepszą rozrywkę niż On.
Specjalnie podkreślił i odrobinę przedłużył ostatnie wypowiadane słowo. Nie trudno było odgadną, kogo miał na myśli nieznajomy. Sprawdzał tym wszystkim reakcje Aleksandry. Można by powiedzieć, że jest jego małym króliczkiem doświadczalnym, na którym testuję granicę wytrzymałości. Dlaczego to robił? To pytanie pozostawało ciągle bez odpowiedzi, ale pewnym jest, że miał w tym swój cel. Nie zwlekając zbyt długo, przeszedł do głównej rozrywki. Uśmieszek zniknął z twarzy nieznajomego i z pewnym siebie tonem głosu oznajmił.
- Jesteś wyjątkową osobą i chętnie przekonam się ile jesteś gotowa poświęcić. - Przez moment przyglądał się wyrazowi twarzy Aleksandry, po czym zaczął kolejno wymieniać - Jestem ciekaw, czy gotowa byłabyś poświęcić swoją rodzinę…
Wraz z tymi słowami zaraz za nieznajomym przez moment oczom Oli ukazała się scena, gdzie dwójka znajomych jej dorosłych osób płonie na stosie, a ich krzyki roznoszą się echem. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję, kontynuował.
- Przyjaciół…
Tym razem scena ukazała Adriannę stojącą na jakimś podwyższeniu ze sznurem wokół jej szyi, a po jej prawej stał zamaskowany mężczyzna gotowy pociągnąć za dźwignię zwalniającą zapadnię pod stopami przyjaciółki Oli. Jak wcześniej nie zwlekał i mówił dalej, ale tym razem na jego ustach pojawił się przez moment drobny uśmieszek.
- Co byś powiedziała, żeby poświęcić wszelkie wspomnienia o nim…
Wraz z tymi słowami przez zaledwie dwie sekundy zamajaczył obraz chłopaka i opadającego ostrza gilotyny w kierunku jego szyi. W tym momencie zatrzymał się na chwilę, aby przyjrzeć się na spokojnie zachowaniu Aleksandry, aby wreszcie dokończyć swoją wyliczankę.
- Czy byłabyś gotowa porzucić swoją dumę i posłużyć się swym ciałem?
Tym razem zamiast ujrzeć jakąkolwiek scenę, wszelkie ubrania z wyjątkiem łańcuchów zniknęły z ciała Aleksandry. Tym bardziej niepokojący był fakt, że jakaś siła uniemożliwiała jej ruch, przez co nie mogła w żaden sposób się ukryć, bronić, czy choćby zasłonić. Nieznajomy na spokojnie obejrzał każdy centymetr jej ciała, a na jego ustach wykwitł niewielki uśmiech. Nie wiadomo jednak czy był on z satysfakcji przewagi nad Olą, czy może jednak politowania nad jej losem w jego rękach. Kiedy wystarczająco się napatrzył, delikatnie pogładził bezbronną Olę po policzku, ale po zaledwie kilku sekundach jego dłoń schodziła coraz niżej przez szyję, po ramiona, zatrzymując się kilkanaście centymetrów od jej piersi. Ciężko westchnął, po czym zabrał swoją dłoń. Wraz z tym ruchem ubrania Oli powróciły na swoje miejsce, ale nadal nie mogła się poruszać. Niespodziewanie sięgnąć po dłoń dziewczyny, aby położyć ją na swoim policzku w idealnym położeniu do ściągnięcia jego maski.
- Co uczynisz w tej sytuacji? Sięgniesz po oczywistą drogę, którą ktoś ci pokazuje, czy wybierzesz swoją ścieżkę? - Spytał, wpatrując się swymi połyskującymi oczyma i pozostawił wybór Aleksandrze, dając jej możliwość poruszania tylko wyłącznie ręką znajdującą się na jego policzku
Był ciekaw, czy zdecyduje się w takiej sytuacji ściągnąć jego maskę, spróbuje go uderzyć, czy jednak zaskoczy go całkiem innym postępowaniem.
/MG
 
   Podziel się na:     
Ola 


Imię: Aleksandra
Nazwisko: Mróz
Wiek: 21
Kierunek: Grafika komputerowa
Moc: Magnetokineza
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/94.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/95.htm
Ekwipunek: Staw: Scyzoryk, telefon, rękawiczki, cukierek, klucze - kieszenie kurtki. Rzemyk z metalową zawieszką płatkiem śniegu na szyi. Na prawym nadgarstku rzemyk z miniaturowym składanym nożykiem. Lewy nadgarstek - więcej bransoletek.
Ubiór: Staw: Czarna, długa kurtka zimowa. Ciemno brązowe, skórzane, sznurowane buty do połowy łydki. Błękitna chusta. Czarna bluza, jasne dżinsy. Włosy rozpuszczone. Bandaże na przedramionach. Pokój: Piżama
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Zajęta
Status: Singielka
Dołączyła: 23 Kwi 2017
Posty: 105
Wysłany: 2018-01-15, 22:07   

Mróz nie odebrała szerokiego uśmiechu nieznajomego jako dobrą wróżbę. Jej ciało znów się spięło, gdy kciuk postaci przejechał po jej wardze. Kusiło ją, aby go ugryźć, ale jedynie znów zacisnęła mocniej zęby. Nie chciała dać mu się sprowokować, szczególnie że on miał w tej pustce władzę absolutną, a ona była w łańcuchach. Znów nachylił się do jej ucha i szepnął, na szczęście dla Mróz zabierając palec z jej ust.
Dużym zaskoczeniem byłoby, gdyby dziewczyna nie domyśliła się o kogo chodzi w końcówce wypowiedzi. Przygryzła wewnętrzna część policzka, tak by nie było tego widać, próbując w ten sposób powstrzymać inne niekontrolowane reakcje swojego kochanego organizmu. Uśmiech znikł z twarzy bezimiennego, a jego głos wydawał się dziewczynie poważniejszy. Pierwsze zdanie wzbudziło w Mróz niepokój. A potem…
Słowa, obraz, płomienie i krzyki jej rodziców.
Słowo, obraz, sznur na szyi przyjaciółki.
Ciało Mróz nie ważyło się chociażby drgnąć, a obrazy, które pojawiły się ledwie na chwilę przed błękitnymi oczami zostały szczegółowo wyryte w pamięci.
Słowa, obraz, a na nim On. Dwie sekundy, jedno ostrze.
Dziewczyna stała w bezruchu wpatrzona przed siebie. Oddychała trochę ciężej, niż przedtem, a źrenice miała rozszerzone. Nic nie mówiła, w jej głowie był chaos, jeden wielki bajzel, z którego najmocniej przebijała się niepewność i strach.
Głos nieznajomego zadziałał jak kubeł zimnej wody, a wzrok dziewczyny natomiast spoczął na nim. Poczuła, jak jej ubrania w jednej chwili zniknęły. Odruchowo chciała się zasłonić, ale nie mogła się ruszyć choćby o milimetr. Strach złapał ją za gardło. Patrzyła jak mężczyzna przygląda się każdemu kawałku jej skóry, na uśmieszek, który najchętniej własnoręcznie zdarłaby z jego twarzy. Była całkowicie bezbronna. Panika wdarła się do jej umysłu, gdy tylko poczuła rękę bezimiennego na swoim policzku. Za blisko, zdecydowanie za blisko. Krew szumiała w jej uszach, a lodowate macki zacisnęły się na jej żołądku. Starała się w jakikolwiek sposób odciągnąć myśli od ręki, która powoli sunęła coraz niżej. Modliła się o jak najszybszy koniec. Jak przez kurtynę usłyszał jego ciężkie westchnienie i ku jej szczęściu, jego dłoń przestała dotykać jej ciała. Wróciły też jej ubrania. Panik opadła.
Nie możesz dać się złamać powiedziała cicho w myślach. Nadal nie mogła się ruszać, co ją niepokoiło. Niespodziewany chwyt za jej rękę sprawił, że dziewczyna spojrzała prosto w oczy bezimiennego. Ten położył jej dłoń na swoim policzku i zadał kolejne pytanie. Co miała zrobić? Mogła ruszać jedynie ręką znajdującą się na jego policzku. Pierwsze rzecz jaka przysłał jej do głowy, to zdjęcie maski, zaraz potem, aby uderzyć mężczyznę. Tyle, że on właśnie czegoś takiego się spodziewał. Podpuszcza ją, by zrobiła właśnie to, co on jej sugeruje. Zdjęci maski kusiło, przez wrodzoną ciekawość dziewczyny, ale co pod nią zobaczy? Może znów nie będzie w stanie określić szczegółów, jak to było ze wspomnieniami. Maska kruka. Co symbolizował kruk? Mądrość, nadzieja, jak również nieszczęście, niepokój, wojnę i śmierć, czy fałszywość. Czy naprawdę chciała wiedzieć, co kryje się pod tą maską. Patrzyła na niego z iskierką ciekawości w oczach. Jej kciuk przejechał po jego policzku, takim samym gestem, jaki on już robił jej.
_________________
Prowadź mnie losie tam,
dokąd iść trzeba,
bo tam gdzie nie trzeba,
to ja sama wlezę.
 
 
   Podziel się na:     
Rafał 
Administrator


Imię: Rafał
Nazwisko: Kowalski
Wiek: 21 lat
Kierunek: Kryminologia
Moc: Kontrola nad Ciemną energią
KP: http://www.unique.wxv.pl/topics14/85.htm
DP: http://www.unique.wxv.pl/topics17/90.htm
Ekwipunek: Słuchawki, telefon, torba przwieszana przez ramię, klucze do mieszkania, portfel, brudnopis i dwa długopisy, składany scyzoryk.
Ubiór: Ciemne spodnie z srebrnym łańcuszkiem przy prawej kieszeni, czarna koszulka z krótkim rękawem i nadrukiem przedstawiającym ghula, skórzana kurtka z ćwiekami oraz brązowe buty sportowe.
Orientacja: heteroseksualna
Fabularnie: Wolny
Status: Singiel
Wiek: 21
Dołączył: 13 Kwi 2017
Posty: 214
Wysłany: Wczoraj 23:37   

Z drobną satysfakcją obserwował rosnący stres i niepewność Aleksandry na wszystkie jego zaczepki i ukazane przez niego sceny związane z jej bliskimi. Przez cały czas plan postępował zgodnie z jego założeniami, zaś Aleksandra idealnie wpasowywała się w jego wizję. Jego scenariusz zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach sprawdzał się pod każdym aspektem bez większych odchyleń. Można by rzec, że wszystko szło zbyt idealnie po jego myśli, przez co nie czerpał z zabawy pełnej radości. Oczekiwał po swej Zabawce odrobinę większego zaangażowania w ich zabawę, ale niestety trochę się rozczarował, co wyraźnie podkreślił swym ciężkim westchnięciem. Pokładał w Aleksandrze nadzieję, że będzie zdolna wyrwać z określanej jej roli, lecz za każdym razem świadomie lub nie działała dokładnie, jak wcześniej podejrzewał. Jej reakcję było zbyt łatwo przewidzieć i tym samym bez przeszkód manipulować nią. Przy dalszym podobnym postępowaniu w jego oczach straciła szansę, aby wyrwać się z klatki, w którą została zamknięta od najmłodszych lat. Ptak, który mógł być wolny i latać wysoko, pozostanie już na zawsze w swej klatce stworzonej przez otaczający ją świat oraz zasady. Zanim jednak definitywnie zakończył całe przedstawienie, dał Aleksandrze ostatnią szansę na zrehabilitowanie swych wcześniejszych wyborów. Sprowokował całą sytuację, aby ostatecznie przekonać się, czy tej Ptaszynie już podcięto skrzydła i już nigdy nie wzbije się w powietrze. Położył jej dłoń na swym policzku i wyczekiwał ostatecznej odpowiedzi. Najbardziej prawdopodobnymi opcjami w obecnej chwili było zdemaskowanie jego osoby lub próba ataku. Kto nie chciałby poznać tajemnicy swego oprawcy lub wykorzystać choćby cień szansy na drobną zemstę za to wszystko? Nie miał zamiaru jej popędzać. Stał nieruchomo w kompletnej ciszy i oczekiwał jakiegokolwiek ruchu ze strony Oli. Gdy zamiast siarczystego uderzenia w policzek lub pociągnięcia za maskę, poczuł ruch jej kciuka na swym policzku, spojrzał kątem oka w kierunku dłoni Oli. Kiedy zrozumiał, co robi dziewczyna, kąciki jego ust nieznacznie uniosły się ku górze. Zaskoczyła go swym wyborem, co jednak dawało jej jeszcze nikłą szansę w jego oczach. Nie mógł jednak ciągnąć tego w nieskończoność. Spojrzał prosto w lodowate oczęta Aleksandry, a krótką chwilę później jego oczy zaczęły odrobinę mocniej połyskiwać granatowym płomieniem. Tatuaże na jego rękach oraz szyi również rozbłysnęły granatowym żarem.
- Nie potrafisz wyrzec się swych bliskich, przez co pozostaniesz przepiękną Ptaszyną uwięzioną w swej złotej klatce. Nikt jednak nie zna drogi, którą sama postanowisz kroczyć w przyszłości. - Oznajmił z ponurym uśmiechem na ustach
Zaraz po tych słowach delikatnie zabrał dłoń Aleksandry ze swojego policzka, na którym po sekundzie pojawił się żarzący się ślad. Podobne ślady stopniowo pojawiały się na jego rękach, szyi oraz twarzy, a do tego kolejne pasma jego włosów pochłaniał granatowy płomień. Jego ubiór również nie pozostawał wyjątkiem. Powoli ogień rozprzestrzeniał się po jego płaszczu, na spodniach pojawiły się płonące plamy, zaś łańcuszek przy pasie w momencie zmienił się w linię ognia. Gdy jego ciało pochłaniały płomienie, wpatrywał się tylko prosto w oczy Aleksandry, jednocześnie kciukiem gładząc po trzymanej przez niego dłoni Aleksandry. Choć stał zaraz przy niej, nie odczuwała gorąca płynącego od rozprzestrzeniających się płomieni, a tym bardziej nie raniły jej dłoni, gdy nieznajomy ja trzymał. Gdy co najmniej połowę jego ciała trawił już ogień, uczynił coś, co mogło całkiem zaskoczyć Aleksandrę, choć po jego zachowaniu od początku ich spotkania było możliwe do przewidzenia. Najzwyczajniej na świecie pocałował Olę prosto w usta, bez możliwości na wycofanie się, gdyż kiedy ich usta się dotknęły, coś jakby wyrwało jej ducha z ciała i natychmiast zatopiło go pod wodą. Tam jej oczom ukazało się kilka prostych scen ze znaną Oli dziewczyną z poprzednich wizji. W każdej z tych scen kroczyła przed siebie różnymi ulicami i uliczkami. Nic jej za każdym razem nie przeszkadzało, ponieważ za każdym razem później był prezentowany tajemniczy mężczyzna ubrany na sportowo oraz bluzę z kapturem, który szczelnie ukrywał jego głowę. W kilku prezentowanych Oli scenach u stóp nieznajomego leżało kilku nieprzytomnych mężczyzn wyglądających na wyciągniętych z jakiś barów po mocno zakrapianej imprezie lub żywcem z jakiegoś śmietnika. Wyglądało to, jakby obserwował dziewczynę i pilnował z ukrycia jej bezpieczeństwa. Wtem nadeszła ostatnia scena, w której dziewczyna szarpie się z jakimś zamaskowanym bandytą o swoją torebkę, a nieznajomy, który ją do tej pory bronił, stał na uboczu i z ukrycia obserwował całe zajście. Po dłuższej chwili bandyta wyciągnął scyzoryk z kieszeni i ugodził nim dziewczynę w brzuch, a następnie zbiegł z jej torebką, pozostawiając ją z poważną raną brzucha. Przerażona dziewczyna trzymała się za krwawiący brzuch i próbowała wzywać pomocy, ale nikt nie przychodził. Jedynie nieznajomy nadal pozostawał w ukryciu. Opuścił swoje schronienie dopiero, kiedy dziewczyna ostatkami sił próbowała odejść z miejsca napadu. Na jego widok dziewczyna upadła na kolana i błagalnie spoglądała w jego stronę, zaś on tylko przykucnął przy niej i tylko przyglądał się, jak uchodzi z niej życie. Po dłuższym przyglądaniu się nieznajomemu na jej twarzy pojawił się wyraz ogromnego zdziwienia i nim scena się zakończyła, zdołała jedynie wypowiedzieć dwa krótkie słowa: "To ty". Zaraz po tym duch Oli wrócił do ciała i pierwsze co ją powitało to czuły dotyk warg nieznajomego na jej ustach. Otaczająca ich pusta w tym czasie uległa drobnej zmianie. Czarną przestrzeń przerywały jarzące się na granatowo pęknięcia. Nim Aleksandra w pełni odzyskała władzę nad ciałem, nieznajomy się od niej odsunął, odwrócił i po kilku sekundach zniknął w płomieniach, a wraz z nim pustka pękła niczym mydlana bańka. Podmuch lodowatego powietrza uderzył znienacka w Aleksandrę, przypominając jej, gdzie się znajdowała przed tym niezwykłym spotkaniem.
/MG


 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna - SITEMAP - manga

Piosenka na dziś:
Partnerzy
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7